bbo Blog Wyjątkowe muzeum designu w Nowym Jorku!
By  Beata Bochińska

Wyjątkowe muzeum designu w Nowym Jorku!

Na głów­nej i roz­po­zna­wal­nej przez wszyst­ki­ch Pią­tej Alei w Nowym Jor­ku, posa­do­wio­ne są naj­waż­niej­sze muzea, któ­re nie spo­sób pomi­nąć. Metro­po­li­tan Museum (powszech­nie zwa­ne MET) ple­ca­mi doty­ka zie­lo­ny­ch płuc tego mia­sta, czy­li Cen­tral Par­ku. Ze swo­ją neo­kla­sycz­ną ele­wa­cją i scho­da­mi, na któ­ry­ch barw­ny tłum z całe­go świa­ta kłę­bi się w ocze­ki­wa­niu na bile­ty, wabi i zapra­sza naj­więk­szą ilo­ść zwie­dza­ją­cy­ch na świe­cie. Kolek­cja sztu­ki od sta­ro­żyt­no­ści po sztu­kę współ­cze­sną i wysta­wy cza­so­we przy­go­to­wy­wa­ne z roz­ma­chem, jakie­go pozaz­dro­ścić może każ­de muzeum na świe­cie budzi zachwyt i zazdro­ść. Kawa­łek dalej archi­tek­tu­ra Fran­ka Loyd’a Wri­gh­ta, któ­rej nie spo­sób nie zauwa­żyć. Iko­na pocz­tów­ko­wa. Okrą­glak. Rotun­da jedy­na taka na świe­cie. Gug­gen­he­im Museum. Tłu­my sto­ją­ce po bile­ty, by zoba­czyć zachwy­ca­ją­cą kolek­cję sta­łą zado­wo­lo­ne i uśmiech­nię­te cze­ka­ją kar­nie w dłu­giej kolej­ce, swo­bod­nie kon­wer­su­jąc na róż­ne tema­ty. Nie­da­le­ko Pią­tej Alei w tym samym rejo­nie Museum of Modern Art. Słyn­na MoMA po prze­bu­do­wie epa­tu­je wygod­ną i dopa­so­wa­ną archi­tek­tu­rą do potrzeb wysta­wien­ni­czy­ch skro­jo­ny­ch dla potrzeb XXI wie­ku. Z ogro­dem rzeźb i restau­ra­cją z gwiazd­ka­mi Miche­li­na sta­ła się wyjąt­ko­wą miej­sców­ką na mapie mia­sta. Kolek­cja współ­cze­snej sztu­ki i wysta­wy cza­so­we zazwy­czaj prze­cho­dzą do histo­rii – też dzię­ki wyda­nym kata­lo­gom – albu­mom, któ­re sta­ją się lek­tu­ra­mi obo­wiąz­ko­wy­mi dla miło­śni­ków sztu­ki. Tam ocze­ki­wa­nie do szyb­kie­go przej­ścia, nawet po zaku­pie­niu bile­tów przez inter­net, trwa naj­dłu­żej.

Przy tej samej, słyn­nej i sno­bi­stycz­nej uli­cy gdzie miesz­ka Yoko Ono, a Madon­na nie dosta­ła zgo­dy miesz­kań­ców jed­ne­go z budyn­ków, by zaku­pić apar­ta­ment (za baga­te­la! 25 mln $) znaj­du­je się nie­po­zor­ny obiekt jak na te archi­tek­to­nicz­ne i roz­po­zna­wal­ne iko­ny. Sam jest zabyt­kiem i to bar­dzo cie­ka­wym, ale nie tak zna­nym, jak przy­wo­ła­ni prze­ze mnie cele­bry­ci świa­ta muze­al­ne­go. Pała­cyk powstał na koń­cu XIX wie­ku — był wów­czas nie­zwy­kle nowo­cze­snym budyn­kiem i został po lata­ch zaadap­to­wa­ny na potrze­by prze­ka­za­nej przez trzy sio­stry Cooper, pocho­dzą­ce z rodzi­ny fabry­kan­tów, kolek­cję sztu­ki deko­ra­cyj­nej. Dzię­ki ich dale­ko­sięż­nym pla­nom powsta­ło Museum Desi­gnu — Cooper Hewitt, moim zda­niem miej­sców­ka obo­wiąz­ko­wa dla wszyst­ki­ch miło­śni­ków desi­gnu, któ­rzy zawi­ta­ją do tego wyjąt­ko­we­go mia­sta. Choć przez lata była to insty­tu­cja pry­wat­na z nie­zwy­kłą kolek­cją, to sam kon­cept wysta­wien­ni­czy, doświad­cze­nia i uczu­cia zwie­dza­ją­cy­ch były raczej mie­sza­ne. Co tu dużo mówić trą­ca­ło myszą i naf­ta­li­ną!newsletter_muzeum
Aż przy­sze­dł czas, gdy dowo­dze­nie w Cooper Hewitt prze­jął Bill Mog­grid­ge. Czło­wiek dyna­mit. Legen­da w świe­cie desi­gnu. Mia­łam przy­jem­no­ść poznać go na kon­fe­ren­cji w San Fran­ci­sco i jego oso­bo­wo­ść, pra­co­wi­to­ść, wizjo­ner­stwo pozo­sta­nie dla mnie wzor­cem z Sevres… Ten czło­wiek wyna­la­zł i zapro­jek­to­wał w lata­ch 60-tych pierw­sze­go lap­to­pa, był jed­nym z pre­kur­so­rów w Krze­mo­wej Doli­nie roz­wią­zań, któ­re zmie­ni­ły świat! I kie­dy w koń­cu po 2000 roku samo zja­wi­sko, jakim jest desi­gn, zyska­ło na popu­lar­no­ści, posta­no­wił włą­czyć się i poświę­cić swój czas na reak­ty­wo­wa­nie i rewi­ta­li­za­cję kon­cep­tu tego muzeum! No i powiem Wam, to prze­szło moje naj­więk­sze ocze­ki­wa­nia! Muzeum jest mul­ti­me­dial­ne, anga­żu­ją­ce, a pre­zen­to­wa­ne wysta­wy cie­ka­we i oddzia­łu­ją­ce na wszyst­kie zmy­sły… WOW! Sam budy­nek w pięk­nym ogro­dzie jest oazą ciszy i wytchnie­nia przy zatło­czo­nej i hała­śli­wej Pią­tej Alei! Księ­gar­nia i sklep z desi­gnem naj­le­piej zaopa­trzo­ny na świe­cie – praw­dzi­we rary­ta­sy! Wyda­łam tam for­tu­nę, ale na co… o tym w innym wpi­sie.CH NJ II
Sam budy­nek jest połą­cze­niem archi­tek­tu­ry koń­ca XIX i począt­ku XX wie­ku z boaze­ria­mi, klat­ka­mi scho­do­wy­mi i zachwy­ca­ją­cą sto­lar­ką, a do tego dzi­siaj został zasi­lo­ny naj­no­wo­cze­śniej­szy­mi roz­wią­za­nia­mi, któ­re daje nam tech­no­lo­gia. Reno­wa­cja i remont pochło­nę­ły 90 mln $.… Na dzień dobry w recep­cji przy­po­mi­na­ją­cej kok­pit stat­ku mię­dzy­pla­ne­tar­ne­go uśmiech­nię­ta dziew­czy­na daje mi …pió­ro elek­tro­nicz­ne oraz bilet, na któ­rym znaj­du­je się mój kod do apli­ka­cji, któ­rą po powro­cie do domu ścią­gam na kom­pu­ter. Dzię­ki niej wszyst­kie obiek­ty, któ­re podo­ba­ły mi się na wysta­wie, a zazna­czy­łam je swo­im pió­rem, grzecz­nie poukła­da­ne, opi­sa­ne i sfo­to­gra­fo­wa­ne są już dla mnie zebra­ne w jed­nym miej­scu!!! To się nazy­wa pro­jek­to­wa­nie zorien­to­wa­ne na odbior­cę.

W sala­ch wysta­wien­ni­czy­ch sączy się muzy­ka z epo­ki, któ­rej doty­czy wysta­wa, czy­li epo­ki jaz­zu w Ame­ry­ce lat 20-tych. Obiek­ty grzecz­nie poka­za­ne, ale i prze­mie­sza­ne jak na przy­kład obraz Pie­ta Mon­dria­na z fote­lem Ger­ri­ta Rie­tvel­da poka­zu­ją zwie­dza­ją­cym, że roz­dzie­la­nie sztu­ki wyso­kiej i użyt­ko­wej to mit. Żyje­my w jed­nym świe­cie i kon­tek­st kul­tu­ro­wy ma na nas wpływ zewsząd. Na środ­ku sal wysta­wien­ni­czy­ch mul­ti­me­dial­ne sto­ły, na któ­ry­ch dzię­ki moje­mu elek­tro­nicz­ne­mu gadże­to­wi rysu­ję i pro­jek­tu­ję, jak umiem i co umiem, a apli­ka­cja zamie­nia to w obiek­ty trój­wy­mia­ro­we, nakła­da­jąc na nie mate­riał, jaki sobie życzę; alu­mi­nium – pro­szę bar­dzo! W sali obok mały chło­piec pro­jek­tu­je tape­tę o wzo­rze, któ­ry mnie zachwy­ca. Mul­ti­pli­ku­je go i już po 15 sekun­da­ch foto­gra­fu­je się na jej tle, bo wszyst­kie ścia­ny pomiesz­cze­nia wyświe­tla­ją JEGO pro­jekt.CH NJ VII
Nie jestem Wam w sta­nie opi­sać wszyst­ki­ch wystaw i doświad­czeń tego dnia. Tak, tak spę­dzi­li­śmy w tym małym nie­po­zor­nym muzeum 6!!! godzin.

Bill Mog­grid­ge zmarł w roku 2012. Zdą­żył wymy­ślić nowy kon­cept, stra­te­gię dzia­ła­nia, pozy­skał finan­so­wa­nie i uczy­nił Cooper Hewitt jed­nym z cie­kaw­szy­ch muze­ów desi­gnu na świe­cie.

Ta histo­ria poka­zu­je jak siła wizji naj­pierw zało­ży­cie­li, potem budu­ją­cy­ch kolek­cję, a na koń­cu wizjo­ne­ra nowo­cze­sno­ści, któ­ry rozu­mie potrze­by współ­cze­sny­ch i PRZYSZŁYCH odbior­ców pozwa­la na stwo­rze­nie miej­sca nie­zwy­kłe­go i bar­dzo war­to­ścio­we­go. Ja tam czu­łam się jak ryba w wodzie – naresz­cie na miej­scu :)

Na koń­cu w pięk­nym ogro­dzie ota­cza­ją­cym muzeum zja­dłam lun­ch, odpo­czę­łam i sta­ra­łam się powstrzy­mać moje galo­pu­ją­ce myśli i ser­ce, któ­re tak bar­dzo chcia­ło­by widzieć takie wyko­rzy­sta­nie naszy­ch genial­ny­ch pro­jek­tan­tów IT, boga­te kolek­cje i kre­atyw­no­ść kura­to­rów muze­al­ny­ch w Pol­sce…


  • Doro­ta Reczyń­ska

    Dzię­ki za wir­tu­al­ną wyciecz­kę :)

    • Beata Bochiń­ska

      Bar­dzo pro­szę :)